JAK URZĄDZIĆ MIESZKANIE, KIEDY TRZEBA POŁĄCZYĆ: EKLEKTYCZNY GLAMOUR, STYL HAMPTONS I MARYNISTYCZNE DODATKI?


Kolej na drugą metamorfozę wnętrza w naszym słynnym już cyklu: 3 miasta / 3 style/ 3 realizacje. Kto przeoczył pierwszą, poczyta o niej TUTAJ. Dla przypomnienia dodam tylko, że postanowiłyśmy wykonać 3 metamorfozy różnych wnętrz, w trzech różnych miastach Polski, i w odmiennych stylach. Pierwszym był Wrocław gdzie królował ROYAL CHIC, drugie miało być Trójmiasto (lub coś w okolicach) gdzie chciałyśmy pokazać eklektyczny glamour, na koniec zawitamy do Warszawy i urządzimy ją w stylu modern vintage. Wrocław już za nami, teraz na tapecie będą morskie klimaty. 


Znalezienie odpowiedniego apartamentu, który mogłybyśmy poddać metamorfozie nie było wcale takie łatwe. Długo szukałyśmy i zawsze było jakieś ale. A to styl się komuś nie podobał, a to mieszkańcy nie mogli opuścić mieszkania i takie tam. Poza tym właściciel mieszkania musiał nam całkowicie zaufać, a to naprawdę wymaga nie lada odwagi! W końcu w miejscowości Łeba (to przecież prawie Trójmiasto), znalazłyśmy pensjonat o wdzięcznej nazwie Sielska Chata. No nie tak całkiem same znalazłyśmy, bo poleciła nam to miejsce Joanna z Green Canoe i w tym miejscu, Asi ślicznie dziękujemy :) 

Miejsce okazało się fantastyczne, pełne potencjału, a właściciele przemili. Do naszej metamorfozy wybrałyśmy dwupokojowy apartament z otwartą kuchnią, tarasem i kominkiem. Jak już wspomniałam wcześniej apartament ten urządzony będzie w stylu eklektycznego glamouru z elementami stylu Hamptons. Ponieważ jesteśmy nad morzem to oczywiście nie zabraknie również elementów marynistycznych. 

Jak zwykle najdłużej zajęło nam wybranie elementów bazowych o dodatkach już nie wspominając. Nasze wybory i dywagacje, zaczęłyśmy od wyboru podłogi. Ponieważ jesteśmy nad morzem co równa się z podwyższoną wilgotnością, a apartament, który urządzamy jest ciągle wynajmowany, postawiłyśmy na podłogi winylowe. To jeszcze ciągle jest u nas nowość i wiele osób podchodzi do tematu niezbyt ufnie. A szkoda. Podłogi winylowe są bardzo trwałe, ciche i można je kłaść na stare podłogi. Więcej o podłogach winylowych napiszemy niebawem, teraz skupmy się na wybranym  modelu i kolorze.

wielofunkcyjny pokój

Do wielofunkcyjnego pokoju, który składa się na salon (bo mamy w nim jeszcze kuchnię, sypialnię z wyjściem na taras, wejście i kominek), wybrałyśmy podłogę o wdzięcznej nazwie : Db Szary Historyczny oczywiście marki Quick-Step. Jest to dość jasna deska o przyjemnym chłodnym wybarwieniu. Specjalnie wybrałyśmy taki kolor, na którym naniesiony piasek z plaży nie będzie widoczny :) 




Kolorem przewodnim całego apartamentu będzie niebieski w różnych odcieniach i natężeniach. W tym projekcie wspiera nas marka BONDEX, a kolory, które pokażemy to przyszłoroczny Must Have! Z niebieskim zmiksujemy biel i naturalne kolory drewna, całość podbijemy koralowymi dodatkami. Jako, że mieszamy style to nie zabraknie pasów i kratek, przerabianych staroci, dzieł sztuki DIY, dodatków marynistycznych i luksusu, bo przecież wnętrze musi choć trochę być glamour!


drugie pomieszczenie

Drugie pomieszczenie to niewielka sypialnia z dwoma łóżkami i dużym oknem. Projektowanie tego pokoju, też zaczęłyśmy od podłogi. Ponieważ w założeniu jest to pokój gdzie będą najczęściej nocowały dzieci, postanowiłyśmy postawić na nieco ciemniejszą podłogę. Wybrałyśmy Db Jedwabny Szaro - brzowy marki QUICK - STEP również w wersji winylowej. Przyznam, że deska kolorem zachwyca i już nie mogę doczekać się efektu końcowego. 




Tutaj również zapanują niebieskości i błękity tym razem przetkane ognistą czerwienią i uspokojone bielą. Nie zabraknie też marynistycznych dodatków, mebli w kształcie łódki i morskich akcentów. Myślę, że wszystko zapowiada się znakomicie. Zobaczcie na nasze moodboardy, gdzie złożyłyśmy razem, wszystko co chodziło nam po głowie. Wyszedł nam całkiem ciekawy „misz-masz”. 

Przyznamy, że same jesteśmy ciekawe jak to wyjdzie. W apartamencie zmieniamy nie tylko podłogi i kolory na ścianach ale chcemy również przemalować parę mebli, przetapicerujemy krzesła, zmienimy układ funkcjonalny. Chcemy jeszcze pomalować kominek, wykonać dwa zagłówki z kocyków z Ikea, namalować parę dzieł DIY… no będzie się działo! A na to wszystko dajemy sobie 5 dni… 

PS. Trzymajcie za nas kciuki. :) 

DZIĘKUJEMY

ŻE ODWIEDZILIŚCIE NASZEGO BLOGA
ZACHĘCAMY wAS DO KOMENTOWANIA
POZDRAWIAMY ANIA I BETI, 
CZYLI DZIEWCZYNY Z 

JAKĄ BALUSTRADĘ DO SCHODÓW WYBRAĆ?


Po naszym finałowym artykule na blogu, dotyczącym projektu „3 miasta / 3 style / 3 realizacje (TUTAJ), wpłynęło od Was wiele zapytań, dotyczących naszej szklanej balustrady. Dlaczego szklana a nie z metaloplastyki lub drewna, dlaczego taka wysokość- bo przecież w standardzie jest mniej, czemu szkło nie jest zielone… i takie tam. Jak widać, wiele osób miało wiele pytań. W związku z tym, postanowiłyśmy przybliżyć Wam ten temat i udzielić obszernych odpowiedzi w poniższym artykule. 

a więc dlaczego wybrałyśmy szkło?
Szkło w odróżnieniu do innych materiałów typu metal, drewno itp, jest najmniej widoczne, a więc nie zabiera optycznie przestrzeni i światła. Szyba sama w sobie nie obciąża też wizualnie, czyli nie zawsze wpływa na wystrój wnętrza, bo często pozostaje prawie niewidoczna. W tym miejscu musimy jednak dodać, że szyba jest raczej nowoczesnym dodatkiem i jeżeli będziemy chcieli uzyskać przytulne wnętrze, to ten rodzaj wykończenia, nie do końca nam w tym pomoże. 

rodzaje szkła:
Jak już wspomniałyśmy, wydawać się może, że szkło (jako przeźroczysty materiał) jest mało wpływające na stylowość wykończenia. I tu trzeba się z tym nie zgodzić, bo zarówno kolor szkła jak i sposób montażu, mają ogromny wpływ na końcowy wygląd. 

Na początek krótko o rodzajach szkła, bo jeżeli myślicie, że szkło różni się tylko grubością i tym, czy jest klejone czy hartowane, to grubo się mylicie (jak my kiedyś). Mamy więc całą masę szkła do wyboru:
  • szkło przeźroczyste float (zielonkawy odcień)
  • szkło idealnie przeźroczyste Optiwhite 
  • szkło przeźroczyste kolorowe: brąz, grafit, zieleń, niebieski
  • szkło ornamentowe
  • szkło matowe: bezbarwne, brązowe, grafitowe, niebieskie, zielone
  • szkło nieprzeźroczyste emaliowane na dowolny kolor
  • szkło fusingowe
  • szkło hartowane
  • szkło bezpieczne
  • szkło bezpieczne z diodami LED
Jak widać jest w czym wybierać. My wybrałyśmy szkło z pozycji nr. 2 czyli szkło ekstra białe (Optiwhite) w wersji hartowanej. W tym miejscu trzeba przyznać, że do tego momentu nie wiedziałyśmy że takowe istnieje (niestety). Ja nawet miałyśmy obiekcje co do szkła w ogóle, bo kolor zielony nie pasował mi do tej aranżacji. Na szczęście przy pierwszym spotkaniu z Panem Szklarzem, padła taka propozycja. Dostałyśmy nawet szklane próbki do porównania. Jasnobłękitny kolor szkła Optiwhite, skradł z miejsca nasze serca! 


Szkło to wykonane jest ze specjalnie dobranych surowców o niskiej zawartości żelaza, dzięki czemu charakteryzuje się niezwykle wysoką transmisją światła, przy zachowaniu własności mechanicznych szkła. Zaletą szkła ekstra białego jest też to, że w największym stopniu oddaje prawdziwą gamę kolorów, dlatego najlepiej można przezeń podziwiać widoki i krajobrazy widoczne przez szyby (bez zaburzeń powodowanych zanieczyszczeniami szkła spotykanymi w zwykłym, przezroczystym szkle, co najbardziej jest widoczne jako zielonkawe zabarwienie krawędzi tafli szklanej). Szkło takie jest prawie niewidoczne, dzięki czemu konstrukcje z niego wykonane wydają się „optycznie lekkie” i „nie zajmują” przestrzeni. 

Poniżej porównanie szkła białego (OptiWhite) ze szkłem tradycyjnym (float).


Duży wpływ na końcowy wygląd balustrady, zwanej fachowo „całoszklaną”, ma też sposób jej montażu. Mocowania szkła dzielą się na dwie podstawowe kategorie – punktowe i liniowe. Oba te systemy są bezpieczne i sprawdzone, jednakże specyfika każdego z nich jest odrobinę inna. 

mocowanie:
Punktowe mocowania wykorzystywane są głównie przy mocowaniu balustrady szklanej do czoła stropu (jak w naszym przypadku), a profil liniowy jest równie popularny w mocowaniach balustrady na stropie (montaż górny) jak też do czoła stropu (montaż boczny). Ponadto, system liniowy zwykle nie wymaga otworów w szkle, co jest podstawą działania systemu okuć punktowych. W rozwiązaniach klasycznych balustrad całoszklanych, systemy mocowań – zarówno liniowe jak też punktowe – „skumulowane są” w dolnej części tafli szkła. Wówczas panel szklany pracuje jak wspornik, z obciążeniem równomiernie rozłożonym oraz obciążeniem liniowym wzdłuż górnej krawędzi (parcie tłumu skumulowane na górnej poręczy). Czyli „na chłopski rozum” nie musimy się obawiać o bezpieczeństwo naszych bliskich, kiedy takie rozwiązanie wybierzemy. 
My oczywiście wybrałyśmy montaż na tzw. Rotule (punktowy), bo widoczne z klatki schodowej, dodały naszej balustradzie zdecydowanego charakteru. 

wykończenie:
Nie bez znaczenia jest też samo wykończenie szklanej tafli. Tu też mamy wybór: szkło może być szlifowane lub fazowane. Zapytacie czym to się różni? Szlif wygładza krawędzie a faza to sposób na efektowne wykończenie. Bez takiego wykończenia balustrada miałaby bardzo surowy, wręcz industrialny wygląd. Dzięki wybraniu (za namową Pana Szklarza) wykończenia za pomocą fazy, dodałyśmy jej lekkości i wytworności. 

Jak widać szklane wykończenia dają nam dużo indywidualnych możliwości. Pamiętać musimy też o tym, że wybierając szkło hartowane nie będzie można go już zmienić, ani przyciąć.  Jeżeli pomylimy się podczas zdejmowania pomiarów, nie będzie można nic skorygować. Mając to na uwadze, my wykonanie naszej balustrady powierzyłyśmy fachowcom i do zrealizowania projektu zaprosiłyśmy Pana Szklarza. Omówienie projektu, zdjęcie pomiarów i sam montaż, przebiegły szybko i sprawnie. Panowie z ciężką szybą uwinęli się raz, dwa i można było podziwiać efekt końcowy!










Przyznam, że efekt końcowy przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania, a błękit szyby wygląda naprawdę nieziemsko. A zresztą sami zobaczcie…





DZIĘKUJEMY

ŻE ODWIEDZILIŚCIE NASZEGO BLOGA

POZDRAWIAMY ANIA I BETI, 
CZYLI DZIEWCZYNY Z PANI TO POTRAFI

44 JARMARK STAROCI I OSOBLIWOŚCI - JELENIA GÓRA 2017


Jarmark staroci i osobliwości w Jeleniej Górze, to już stały adres na naszej mapie „muszę być”. Wydarzenie to odbywa się już od 1973 roku i jest jednym z największych tego typu w Polsce. Ale nie tylko Polacy kochają starocie, ściągają tu kupujący z całej Europy. To co cieszy to lokalizacja jarmarku, a mianowicie sprzedający prezentują swoje zbiory na Placu Ratuszowym i wzdłuż urokliwych uliczek Starego Miasta. Możemy kupić tu właściwie wszystko: stare meble, porcelanę, bibeloty, walizki, szkło, broń i militaria, i tysiące innych rzeczy.       

       Na szczęście w zakupach przeszkodził nam deszcz, bo gdyby nie to, to pewnie wydałybyśmy wszystkie nasze oszczędności. Co tu dużo mówić, sami zobaczcie co nas jeszcze urzekło i jaka była wspaniała atmosfera.


































Zawsze robimy koło siebie dużo szumy... nie mogło to umknąć uwadze lokalnemu fotoreporterowi (pozdrowienia dla p. Roberta). Mini wywiadu udzieliłyśmy do Nowin Jeleniogórskich, które można przeczytać TUTAJ

Rozumiecie teraz, dlaczego nie mogło nas na tym wydarzeniu zabraknąć! Do Jeleniej Góry pojechałyśmy już w piątek, by od sobotniego rana zaatakować jarmark (poza tym po południu miało padać). Przyznam, że opłacało się bardzo. Kupiłyśmy: fantastyczne lustro, 3 skrzynki wojskowe, mini witrynkę, 3 stare walizki, pudełko z lusterkiem na „przydasie", broszkę z norek i piękną karafkę, którą Ania niestety stłukła… był płacz i smutek :-(


PS. Za przygarnięcie na noc w przepięknej kamienicy w centrum miasta i rozpieszczanie pysznym jedzeniem dziękujemy Leszkowi i Bożence.

DZIĘKUJEMY

ŻE ODWIEDZILIŚCIE NASZEGO BLOGA
MAMY NADZIEJĘ, ŻE was zachęciłyśmy do odwiedzenia tego wydarzenia 

POZDRAWIAMY ANIA I BETI, 
CZYLI DZIEWCZYNY Z PANI TO POTRAFI