JAKIE SĄ TERNDY W PODŁOGACH W 2018 - CZYLI NOWOŚĆ QUCIK-STEP


Witajcie Kochani!
No i pognało nas znowu do Warszawy. Bladym świtem, choć obie nie lubimy rano wstawać (tu pozdrawiam tych co lubią), wsiadłyśmy w Pendolino. To już tradycja: wbijamy do „Warsu”, zamawiamy jajecznicę i zaczynamy przegląd prasy…plotkarskiej. A tu taka miła niespodzianka… my w magazynie Glamour. Tak to można rozpoczynać dzień. A miało być tylko lepiej.

Na pewno zastanawiacie się po co gnamy bladym świtem do Warszawy, no bo przecież nie po to, by zjeść śniadanie w „Warsie”? Oczywiście, że nie!  Jak co roku, tak i tym razem, na spotkanie zaprosiła nas firma QUICK-STEP, by przedstawić swoje nowości na rok 2018. Nie tylko miałyśmy zobaczyć nowości. Czekał na nas naprawdę wspaniały program:

* Spotkanie z Oke Nolet, Dyrektorem kreatywnym/ Główną projektantką, która miała zdradzić nam tajniki swojej pracy.

* Warsztaty fotograficzne z Anią Tyślerowicz (która jak się potem okazało, przygotowała jakąś masę akcesoriów do fotografowania).


* Wystawa nowości produktowych.


* No i to co ja lubię najbardziej czyli spotkanie z naszymi koleżankami i kolegami po fachu! Na to przyznam cieszyłam się najbardziej! 



Spotkań zorganizowane w hotelu Novotel Centrum nas nie zawiodło: profesjonalnie zorganizowana konferencja, fantastycznie zaprezentowane nowości, gigantyczny moodboard, o wodospadzie wewnątrz nie wspominając! Było się czym zachwycać. 




Z nowości poznałyśmy piękny parkiet: dąb bagienny o szlachetnym ciemnym wybarwieniu (PARKIET INTENSO DĄB TRADYCYJNY OLEJOWANY). Panele podłogowe ze złotymi opiłkami. Dodam tylko, że marka Quick-Step jako pierwsza wprowadziła do produkcji wodoodporne panele podłogowe, a to dzięki zastosowaniu powłoki „HydroSeal”. W podłogach drewnianych zachwycała deska w jodełkę (słynny i modny obecnie chewron), w dodatku w pięknym, szarym wybarwieniu. W podłogach winylowych poznaliśmy bardzo udaną imitację marmuru Carrara. Jak zapewnił producent, już jesienią do naszych sklepów trafi sześć nowych wzorów podłóg płytek winylowych Ambient Marmur Carrera. Właśnie do ich powstania, inspiracją był marmur z kamieniołomów Carrara we Włoszech. Jak usłyszałyśmy, oprócz płytek inspirowanych betonem czy marmurem, znajdą się też płytki przypominające lastryko. Już się  na to cieszę! 







Niemałym zaskoczeniem było świetne przygotowanie warsztatów fotograficznych. Ania Tyślerowicz znana jest już ze swojej solidnej pracy, ale wybór gadżetów przygotowanych do warsztatów, dosłownie powalał! Setki cudownych gadżetów, zgromadzonych i zaprezentowanych na stołach (które zrobiono z desek parkietowych), zachwycał. Dodam tylko w tajemnicy, że pomysł ze stołami zamierzamy „odgapić” i już niebawem podzielić sięt ym na łamach naszego bloga! 

Tematem warsztatów było zrobienie zdjęcia z podłogą w tle. Nasza grupa: Karolina (HOUSE LOVES) i my (czyli Pani to Potrafi), wylosowałyśmy złotą podłogę. Efekty naszej pracy w fotorelacji :)







Spotkanie nie byłoby tak udane gdyby nie nasze wspólne rozmowy kuluarowe… Fajnie było się spotkać. Wszystkim ślicznie dziękujemy: Karolina z HOUSELOVES, Kasia z CONCHITA HOME, Dagmara z For Elements, Patrycja z Ładna Chata, Magda z Wnętrza Zewnętrza… i inni, których dopiero co poznałyśmy. 

Powiem warto było!
Dziękujemy marce Quick-Step
za zaproszenie.


#LoveMyQuickStep
#quickstep

POZDRAWIAMY CIEPLUTKO
ANIA I BETI, CZYLI DZIEWCZYNY 
PANI TO POTRAFI


DIY - JAK WYKONAĆ LAMPĘ Z PAPIERU


Witajcie Kochani!

Mam swoje słabości… No tak, kto ich nie ma? Ale moje urastają prawie do obsesji. Kocham stare szuflady, walizy tekturowe i stare zeszyty z nutami. Kto mnie zna, to wie jakie kształty ( i rozmiary) przyjmuje moje szaleństwo i ile miejsca mi to zajmuje. Szuflady i walizki przerabiam namiętnie już od lat, ale na nuty nie miałam dobrego pomysłu. Oczywiście zdarzyło mi się poczynić jakiś nutowy obraz, ale to ciągle było mało. Jak dla mnie za mało „szaleństwa w metodzie”. 


Możecie więc sobie wyobrazić, moje szczęście i radość, kiedy moja ukochana znajoma Sofi, podarowała mi cały pakiet starych zeszytów i książek nutowych. Przyjmując te i inne skarby, w podziękowaniu obiecałam wykonać lampę z nutowej książki… 

Nie było to wcale takie łatwe, jak myślałam, ale o tym za chwilę. Podobne lampy robiłyśmy już wcześniej na zamówienie Klubu PROZA - WROCŁAWSKIEGO DOM U LITERATURY (Wrocław, Rynek / Przejście Garncarskie), dla tych co nie pamiętają, można zobaczyć je TUTAJ. Schemat pracy był juz znany i przetrenowany, niespodzianką ( w dodatku niezbyt miłą), okazał się stary papier nutowy. Podczas nawlekania drutu i przy mocowaniu tulejek, rozpadał się w rękach i to niestety nie w przenośni. Na szczęście klej uratował konstrukcję. Zreszta sami zobaczcie :) 

Do wykonania książkowego abażuru 
potrzebujemy:
- książki z nutami w twardej oprawie
- drutu miedzianego o średnicy 1.5 mm (3 metry)
- czarnych plastikowych rurek / słomki o średnicy 2 mm

- oprawka z kablem
- kawałka sklejki, grubość 5 mm
- piłki do drewna bądź wyrzynarki
- pistoletu z klejem na gorąco
- kleju do drewna typu Wikol
- wiertarko - wkrętarki
- śrubek do drewna 20 mm

- nożyka
- linijki
- sprawnych rączek i cierpliwości…

KROK 1 - ROBIMY KONSTRUKCJĘ GRZBIETOWĄ
Żeby nasza lampa mogła zawisnąć, musimy wykonać konstrukcję ze sklejki. Ja używam do tego sklejki o grubości 5 mm. Na kawałku sklejki musimy narysować coś na kształt śmigła. W tym celu, odmierzamy długość i szerokość grzbietu książki. Na sklejce rysujemy wąski prostokąt odpowiadający w/w wymiarom. Na środku narysowanego prostokąta wrysowujemy kółko, przez które później przeciągniemy pierścień od oprawki oświetleniowej. Najlepiej wycinane kółko dopasować do wielkości oprawki. Wyrysowany kształt trzeba wyciąć. My użyłyśmy do tego celu małej wyrzynarki (Proxxon) do drewna. 




KROK 2 - NAWIERCANIE OTWORÓW
W gotowym „grzbieciku”, za pomocą wiertarki z cienkim wiertłem, nawiercamy otwory pod śrubki. Wywiercone otwory pogłębiłam frezem, dzięki czemu wkręcone śrubki schowają się w drewnie. 




KROK 3 - wycinamy otwór
W książce musimy wyciąć otwór na żarówkę. W tym celu na okładce, po środku, musimy narysować półokrąg, który należy wyciąć. Najlepiej wycina się ręczną wyrzynarką. Jak widać na załączonym zdjęciu, za szablon do okręgu, posłużyło mi małe metalowe wiaderko.




KROK 4 - MONTAŻ KONSTRUKCJI
Drewniany „grzbiet” najpierw przyklejamy do grzbietu książki ,za pomocą kleju do drewna, a następnie skręcamy wkrętami (20 mm). Długość i wielkość wkrętów (śrubek), należy dopasować do szerokość grzbietu książki. 



KROK 5 - NAWLEKANIE KARTEK
W narożach książki musimy nawiercić niewielkie otwory, przez które będziemy przeciągali miedziany drut. Średnicę wiertła należy dopasować do grubości drutu, który używamy. Po wywierceniu otworów czeka nas najtrudniejszy etap: przeciąganie drutu. Jest to dość pracochłonna czynność i wymaga odrobiny cierpliwości. Praca ta przypomina nawlekanie koralików na sznurek. W tym przypadku koralikami są kartki a sznurek zastąpił drut. Pomiędzy strony wkładamy docięte plastikowe rurki (ok 20 mm), które stworzą dystanse i kartki będą od siebie równomiernie oddzielone. 





KROK 6 - klejenie
Aby kartki pozostały nieruchome i stworzyły wraz z drutem trwała konstrukcję, konieczne jest sklejenie kartek i plastikowych tulejek. Najlepiej użyć do tego celu kleju na gorąco. Kleje te można kupić w dowolnych kolorach a tym samym łatwo dopasować do kartek.


KROK 7 - montaż oprawki i lampy
Abażur naszej lampy mamy już gotowy, ale żeby stał się samodzielną lampą, potrzeba jeszcze zamontować kabel z oprawką. Do naszej lampy wybrałam kabel w czarnym tekstylnym oplocie i gumowym wykończeniem oprawki. Spodobała mi się bo wyglądała retro i pasowała do starej oprawy książki.



Mam świadomość, że nie każdemu spodoba się taka lampa i nie jest dedykowana do każdego wnętrza. Nasza znalazła swoje miejsce nad starym biureczkiem i stworzyła z nim zgrabny duet.

efekt końcowy






A co Wy o tym myślicie?


POZDRAWIAMY CIEPLUTKO
ANIA I BETI, CZYLI DZIEWCZYNY 
PANI TO POTRAFI

PS/. Serdeczne podziękowania dla Moniki i Piotra, za użyczenie kącika muzycznego do sesji.

DIY - METAMORFOZA KRZESŁA CZYLI POMYSŁ NA CZERWIEŃ WE WNĘTRZU


Witajcie Kochani!

Taka oto historia…Stało sobie takie samotne, zniszczone, zupełnie zapomniane, drewniane krzesełko. Właściciele przeznaczyli je w zasadzie na opał, ale to właśnie wtedy, ja je ujrzałam. Zapytałam właścicielkę, czy nie chciałaby dać mu drugiej szansy, nowego życia. Ku mojej radości zgodziła się (no nie spodziewałam się niczego innego), a ja mogłam zabrać się za renowację. 

co potrzebujemy:
-  farb kredowych (Chalk Paint Annie Sloan EMPERIOR’S SILK, PARIS GRAY, GREEK BLUE)
-  tkaniny bawełnianej o wymiarze 70 x 70 cm
-  pianki tapicerskiej 7 cm / 280 g o wymiarze 60 x 60 cm
-  owaty tapicerskiej 70 x 70 cm
-  wigofilu (do wykończenia siedziska) 60 x 60 cm
-  2 pędzelków: małego i większego
-  papieru ściernego o gramaturze 180 g
-  takera ze zszywkami
-  nożyczek 
-  obcążek 

krok po kroku:
Samotne krzesełko, swoje lata świetności miało już za sobą. Zewnętrzna tkanina na siedzisku była bardzo zniszczona. Nie tylko poplamiona, ale miejscami całkowicie przetarta. Sam stelaż też nie miał się najlepiej. Ponieważ mebel stał na zewnątrz a właśnie padał deszcz, to drewno było całkiem przemoczone. Po starej farbie też nie było już śladu… obraz nędzy i rozpaczy. 

krok 1 - suszenie
Przed rozpoczęciem wszelkich czynności, krzesło należało dobrze wysuszyć. Na szczęście przemokło tylko powierzchownie, a stelarz nie był zawilgocony. Postawiłam krzesło w przewiewnym miejscu. Przy suszeniu musimy pamiętać, żeby mebel nie stał za blisko źródła ciepła, bo inaczej podczas suszenia mogłoby popękać. 


krok II - wymiana tapicerki
Na początku zdjęłyśmy zewnętrzną tkaninę. Nie było to wcale łatwe, bo stary materiał był przybity do siedziska gwoździami. Wyciągnięcie gwoździ było nie lada wyzwaniem. Siedziały mocno. Nie wzięłam swojego kopytka tapicerskiego więc wyjęcie gwoździ zajęło mi o wiele więcej czasu niż zazwyczaj, a i tak szczęście, że pod ręką miałam wielofunkcyjne nożyczki od Wolcfrafta. Stare podkłady usunęłam i postanowiłam zostawić tylko sklejkę z której wykonany był spód siedziska. Następnie z grubej pianki tapicerskiej  (7cm, 280g) docięłam nowe siedzisko. 


krok iii - tapicerowanie
Jako tkaninę wierzchnią wybrałam płótno w motywy marinistyczne. Bardzo urzekły mnie te granatowe wzory statków i morskich sentencji. Uznałam, że krzesełko w takim wydaniu będzie się pięknie prezentowało. Z tkaniny i owaty wycięłam taki sam kawałek materiału, którym następnie obiłam siedzisko. 

Do obicia siedziska przyda Wam się mocny taker. Wiem, że ręczne są tańsze, ale jeżeli lubicie takie przeróbki, to warto zainwestować w dobry sprzęt. Moim ulubionym takerem jest  ten marki Novus J-105. Ten taker jest elektryczny co niesamowicie ułatwia tapicerowanie, nawet dość grubych tkanin. 

TAKER NOVUS

Uwaga: Tkaninę jak zwykle mocujemy na krzyż, czyli przód-tył, lewy bok - prawy bok. Tylko tak będzie dobrze naciągnięta. 

Po przypięciu całego siedziska, nadmiar tkaniny (tuż nad zszywkami), obcinamy nożyczkami. Całość chowamy pod dodatkowym kawałkiem tkaniny. Ja używam do tego celu wigofilu. Fantastycznie sprawdza się w tego typu wykończeniach i jest bardzo tani :) 

krok iv - malowanie 
Teraz przyszła kolej na drewniany stelaż. Ponieważ krzesło stało na dworze, dość mocno uległo powietrznej erozji. Drewniana konstrukcja była mocno popękana i zniszczona. Nie miało już sensu przywracanie jej dawnej świetności, postanowiłam, ze pomalujemy je tylko i zabezpieczymy lakierem. Całość została przeszlifowana i pomalowana na czerwono farbą kredową (Annie Sloan Emperor’s Silk)

FARBA KREDOWA

krok v - ozdabianie
Za pomocą cienkiego pędzelka i błękitnej (Greek blue) i szarej farby (Paris Grey), podkreśliłam podrzeźbienia na krześle. Dodało to naszemu mebelkowi efektu 3D. Kropą nad i okazało się parę delikatnych złoceń za pomocą pasty pozłotniczej (Goldfinger).


Kropą nad i okazało się parę delikatnych złoceń za pomocą pasty pozłotniczej (Goldfinger).


krok vi - lakierowanie

Ostatnim krokiem tej metamorfozy jest lakierowanie, czyli zabezpieczenie krzesła przed dalszą erozją. Tu użyłyśmy bezzapachowego lakieru do mebli marki Domalux. Teraz krzesło uzyskało pięknie czerwony kolor, bo lakier ładnie go pogłębił. Po wyschnięciu wystarczyło włożyć wcześniej zrobione siedzisko i krzesło było gotowe. Przyznam, że efekt bardzo nam się spodobał. Razem z czerwonym wieszakiem stworzył energetyczny duet. 

efekt końcowy






DLACZEGO CZERWONY?

Kolor czerwony, ze wszystkich dostępnych kolorów, budzi chyba najwięcej emocji. To kolor, obok którego nie można przejść obojętnie. Kojarzy się z silnymi emocjami z krwią, a zatem z życiem, energią, żywiołowością, agresją, działaniem. Symbolicznie zawsze wiąże się z działaniem, ruchem, energią. Jest bezpośrednio związana ze wszystkimi dynamicznymi przejawami istnienia.

Jeżeli zechcecie wprowadzić do waszego pomieszczenia odrobinę życia i dynamiki postawcie na czerwony. Nie od razu trzeba pomalować całą ścianę, czasami wystarczy drobny element, by ożywić przestrzeń. Tak jak nasze krzesło. 


POZDRAWIAMY CIEPLUTKO
ANIA I BETI, CZYLI DZIEWCZYNY 
PANI TO POTRAFI